Przez chorobę do samopoznania cz. 6. Jelito cienkie i jelito grube. Trzustka. Symbolika. Zależności psychosomatyczne.
Jelito cienkie i grube.
W jelicie cienkim następuje właściwe trawienie pokarmu przez jego rozkład na cząstki (analiza) i przez asymilację. Uderzające jest zewnętrzne podobieństwo między jelitem cienkim, a mózgiem. Oba te narządy mają też podobne zadanie i funkcje: Mózg trawi doznania ze sfery niematerialnej, jelito cienkie – materialne.
Dolegliwości jelita cienkiego, a lęki egzystencjalne i skłonność do znajdywania ,,dziury w całym”.
Zaburzenia jelita cienkiego powinny skłonić nas do zastanowienia się, czy aby za dużo nie analizujemy, gdyż charakterystyczne dla funkcji jelita cienkiego jest właśnie analizowanie, rozdrabnianie, wchodzenie w szczegóły. Ludzie cierpiący na dolegliwości jelita cienkiego mają najczęściej skłonności do przesadnego analizowania i krytykowania wszystkiego. Zawsze znajdują dziurę w całym.
Problemy z jelitem cienkim wskazują również na lęki egzystencjalne. W jelicie tym pożywienie zostaje zużytkowane, „wykorzystane”. Zbyt silny nacisk na użytkowanie i wykorzystywanie świadczy zawsze o lęku o byt, lęku przed głodem. Znacznie rzadziej problemy z jelitem cienkim zwracają uwagę na coś wręcz przeciwnego – na za mały krytycyzm. Następuje to w przypadku tak zwanego stolca tłuszczowatego przy niewydolności trzustki.
Biegunka – strach, wycofanie i brak elastyczności.

Jednym z najczęstszych symptomów związanych z zaburzeniami pracy jelita cienkiego jest biegunka. Mówi się nawet: ,,Narobił w spodnie ze strachu”. W tym wypadku biegunka jest synonimem strachu. Gdy człowiek się boi, nie ma czasu na analizowanie sytuacji. Pozwala więc, by wszystkie doznania przeleciały przez niego nie strawione. Nie pozostaje nic. Człowiek wycofuje się w jakieś ustronne miejsce, gdzie pozostawia rzeczy własnemu biegowi. Traci przy tym wiele płynów będących symbolem elastyczności, koniecznej do rozszerzenia napawającej lękiem granicy swego ja, a tym samym pokonania lęku.
Strach zawsze jest związany z ograniczeniem i skrępowaniem. Terapia, która ma pomóc w przezwyciężeniu strachu, brzmi zatem: uwolnić i rozszerzyć, stać się elastycznym i pozwolić, by działo się, co ma się dziać! W przypadku biegunki terapia polega najczęściej na podawaniu choremu dużej ilości płynów. W sposób symboliczny nadaje mu się elastyczność, której potrzebuje, by poszerzyć granice, w jakich żyje nękany strachem.
Biegunka, czy to ostra, czy chroniczna, zawsze świadczy o tym, że się boimy i chcemy się czegoś zbyt kurczowo trzymać, i wskazuje nam, że powinniśmy się rozluźnić i nie przeciwstawiać biegowi rzeczy.
Jelito grube – zatwardzenie=chęć zatrzymania. Przywiązanie do rzeczy materialnych i niematerialnych. Nieświadomość. Wyparcie.
W jelicie grubym kończy się właściwy proces trawienia. Z nie strawionych resztek pożywienia zostaje jeszcze tylko odciągnięta woda. Najpowszechniejsze zaburzenie jelita grubego to obstrukcja. Od czasów Freuda psychoanaliza interpretuje wypróżnienie jako akt dawania. W sensie symbolicznym kał oznacza pieniądze, co znajduje odzwierciedlenie choćby w bajce, w której złoty osioł wypróżnia się złotymi talarami. Ludowe powiedzonko głosi, że kto wdepnie w psią kupę, ma widoki na nieoczekiwane pieniądze. Te przykłady powinny wystarczyć, aby bez wdawania się w dłuższe wyjaśnienia uzmysłowić każdemu symboliczny związek między kałem, a pieniędzmi, czy też między wypróżnianiem się, a oddawaniem czegoś.

Obstrukcja świadczy o tym, że człowiek nie chce niczego oddać, że chce wszystko zatrzymać przy sobie, a więc można go posądzić o skąpstwo. Zaparcia występują obecnie bardzo często, cierpi na nie większość ludzi. Świadczy to o silnym przywiązaniu do wszystkiego, co materialne, i o niemożności wyrwania się z kręgu rzeczy materialnych.
Jelito grube ma jednak i inne niebagatelne znaczenie symboliczne. O ile jelito cienkie odpowiada świadomemu analitycznemu myśleniu, o tyle jelito grube odpowiada temu, co nieświadome, w dosłownym sensie „światu umarłych”. W mitologii to, czego nie jesteśmy świadomi, należy do królestwa śmierci. Jelito grube również jest królestwem śmierci, gdyż w nim znajdują się substancje, które nie mogły zostać zmienione w życie, jest tym miejscem, gdzie może nastąpić fermentacja. A fermentacja to zarazem proces gnicia i umierania.
Podczas gdy jelito grube symbolizuje nieświadomą, mroczną stronę naszego ciała, kał symbolizuje treść tego, co nieświadome. I w ten sposób poznajemy następne znaczenie zaparcia. Jest nim strach, by wypierane ze świadomości treści nie ujrzały światła dziennego. To próba zatrzymania ich przy sobie. Doznania psychiczne gromadzą się i człowiek nie potrafi nabrać do nich dystansu. Pacjent cierpiący na zaparcia nie jest w stanie dosłownie zostawić ich za sobą. Z tego też powodu wskazane jest, by podejmując psychoterapię, przede wszystkim zlikwidować zaparcie, aby mogły wydostać się na światło dzienne również usunięte ze świadomości treści psychiczne. Zaparcie wskazuje nam, że mamy trudności z oddawaniem i wypuszczaniem, że chcemy zatrzymać przy sobie zarówno to, co materialne, jak i to, co niematerialne.
Przewlekłe zapalenie jelita grubego.
Colitis ulcerosa to przewlekłe zapalenie jelita grubego, często o ostrym początku, które przechodzi w chroniczne, przebiegające z bólami brzucha i krwawo-śluzowatymi biegunkami. I tu obiegowe powiedzonka podkreślają zależności psychosomatyczne. ,,Lizus włazi drugiemu w tytek”, żeby się przymilić, ale za to wyrzeka się własnej osobowości, musi zrezygnować ze swego życia prywatnego, aby móc żyć cudzym życiem (,,włażąc komuś w tyłek”, żyje się z nim w symbiozie).

Krew i śluz są substancjami życia, jego pradawnymi symbolami. (Mity niektórych ludów pierwotnych opowiadają o tym, jak ze śluzu rozwinęło się wszelkie życie.) Krew i śluz traci ten, kto boi się realizować własne życie i własną osobowość. Aby żyć własnym życiem, trzeba zachować indywidualność; co jednak do pewnego stopnia wiąże się z samotnością (utrata symbiozy). A tego właśnie boi się chory na colitis. Ze strachu poci się krwią i wodą – za pośrednictwem jelita. Za pośrednictwem jelita ( = sfery tego, co nieświadome) poświęca symbole własnego życia – krew i śluz. Może mu pomóc jedynie uzmysłowienie sobie, że każdy człowiek musi sam odpowiedzialnie przeżyć swoje życie – albo je straci.
Trzustka.
W procesie trawienia uczestniczy także trzustka, która pełni dwie zasadnicze funkcje. Część zewnątrzwydalnicza produkuje podstawowe soki trawienne, których działanie ma charakter jednoznacznie agresywny. Część wewnątrzwydzielnicza, komórki wysp Langerhansa, produkuje insulinę. Niedobór insuliny prowadzi do cukrzycy. Słowo diabetyk, czyli cukrzyk, pochodzi od greckiego diabainein. Początkowo nazywano tę chorobę również cukromoczem, a więc właściwie biegunką cukrową.
Cukrzyca – biegunka cukrowa, a tracenie miłości.
Jeśli przypomnimy sobie symbolikę pożywienia będziemy mogli przetłumaczyć swobodnie słowo biegunka cukrowa jako tracenie miłości. Diabetyk (z powodu niedoboru insuliny) nie jest w stanie przyswoić cukru zawartego w pożywieniu. Cukier przelatuje przez niego, wydziela się w moczu. Jeśli zastąpimy teraz słowo cukier słowem miłość, zrozumiemy problem diabetyka.


Słodycze są jedynie namiastką innych słodkich – zachcianek, które czynią życie słodkim. Za życzeniem spożywania słodyczy i równoczesną niezdolnością do asymilowania cukru czai się niespełnione życzenie miłości, któremu towarzyszy niemożność przyjmowania miłości, dopuszczania – jej do siebie.
Diabetyk, co charakterystyczne, musi żyć „pożywieniem zastępczym” – namiastką swoich prawdziwych pragnień. Cukrzyca prowadzi do kwasicy, a w końcu do śpiączki. Kwas możemy uznać za symbol agresji. Wciąż natykamy się na tę samą dwubiegunowość: miłość i agresja, cukier i kwas (w mitologii – Wenus i Mars). Ciało uczy nas, że kto nie kocha, staje się skwaszony, albo formułując to bardziej jednoznacznie – kto nie umie spożywać, sam będzie wkrótce nie do spożycia!
Tylko ten, kto przyjmuje miłość, może ją również dawać. Diabetyk oddaje miłość jedynie w formie nie przyswojonego cukru w moczu. Kto nie pozwala, by miłość go przeniknęła, temu cukier przelatuje przez ciało (cukromocz). Diabetyk pragnie miłości (słodycze), ale nie ma odwagi czegokolwiek zrobić w tym kierunku („naprawdę nie wolno mi jeść słodyczy!”). Ma jednak nadal na nią ochotę („tak bardzo bym chciał, ale mi nie wolno”!), ale jej nie otrzymuje, bo nie nauczył się dawać miłości. I w ten sposób miłość „przelatuje” przez niego: wydala z siebie nie przyswojony cukier. I jak ktoś taki nie ma być skwaszony!
Jeżeli borykasz się z jakąś ,,chorobą”, problemem w swoim życiu i nie wiesz jak sobie z nią poradzić zapraszam na konsultacje indywidualne Kontakt
Jeżeli uważasz, że zamieszczane przeze mnie treści są ciekawe zostaw proszę komentarz, subskrybuj i poleć znajomym. Będę Ci ogromnie wdzięczna.
W kolejnym artykule – trawienie c.d. (wątroba, pęcherzyk żółciowy, anoreksja oraz powiązane z tymi organami objawy psychosomatyczne).
Piąty odcinek przeczytasz tutaj: https://zgodanatocojest.pl/przez-chorobe-do-samopoznania-cz-5-trawienie/



Jeden Komentarz
Pingback: